Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szmaciane zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szmaciane zabawki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 listopada 2022

Na dobry początek


Witam serdecznie,

Zastanawiałam się jak po tak długim czasie nieobecności rozpocząć mój powrót do bloga i do was, co pokazać, o czym napisać? Przez ten czas powstało trochę prac i zgromadziło się sporo ciekawostek, ale dzisiaj, na dobry początek chciałabym pokazać prace, które powstały ostatnio. A do zaległości wrócę w innym czasie.

Tak już mam, że lubię wymyślać i projektować. Pewnego dnia usiadłam, sięgnęłam po kartkę oraz kredki i namalowałam sobie coś, co początkowo miało być łatwym projektem szydełkowych, świątecznych dziadków do orzechów. I dla mnie tym są, ale w zasadzie wyszły tak uniwersalne, że dziadkowie mogą przypominać Mikołajki czy nawet Trzech Króli. Oceńcie sami. Dodam tylko, że większość kolorów włóczek użytych do tych "panów" była brokatowa, co naprawdę fajnie i tak świątecznie wygląda, ale zdjęcie tego nie pokazuje.


Innym razem zrobiłam kilka serwetek w pięknym niebieskim kolorze, a resztki kordonka wykorzystałam do zrobienia gwiazdek. Pierwszy raz dziergałam gwiazdki w innym kolorze niż biały i nie mogę powiedzieć, wyglądają dość ciekawie.



Z prac na dobry początek może tyle wystarczy. 
 Na koniec chciałabym wam pokazać, że tak jak w poprzednim miejscu zamieszkania, tak też i tutaj zaprzyjaźniłam się z otaczającą nas przyrodą. A ponieważ po pięknej i rozpieszczającej nas jesieni nadeszło zimno, to w ogrodzie, jak co roku, otworzyliśmy restauracje dla naszych skrzydlatych przyjaciół. Restauracje są dwie i już małe głodomory aktywnie z nich korzystają.





Jeszcze mała prośba, będzie mi bardzo miło jeśli zostawicie tutaj jakiś ślad obecności w postaci komentarza. Chciałabym się upewnić, że jest ktoś, kto tu zajrzy i przeczyta.
Pozdrawiam serdecznie. Do następnego razu.

czwartek, 24 grudnia 2015

Bóg się rodzi!

Kochani!
 
Bóg się rodzi!
Jakaż to cudowna nowina!
Ileż nadziei!
Tyleż planów!

Wielokrotnie zastanawiałam się: jakie byłoby życie moje i mojej rodziny gdyby nie było w nim Jezusa... i jakże sie cieszę, że po raz kolejny On rodzi sie dla mnie, dla mojej rodziny, dla Ciebie i świata!
Życie z Jezusem jest życiem niezwykłym, pełnym dotyku Bożej Miłości!
Każdy dzień z Jezusem przynosi wiele łask
pozwala zrozumieć wiele spraw
a przede wszystkim pozwala sie cieszyć każdą chwilą, każdą cenną sekundą!
 
Wszystkim życzę,
by Pan Jezus, który z kołyski wyciąga do nas wszystkich swoje małe rączki,
nas zawsze czule przytulał!
By udzielił nam łask Swego nieskończonego Miłosierdzia
i by tym Miłosierdziem odnawiał nasz świat wewnętrzny i zewnętrzny!
 
Wspaniałych urodzin Jezusa!
 
 
 


środa, 1 lutego 2012

Zajączek/ Bunny


Spojrzałam na twórczy bałagan, który rozgościł się na stole i spytałam samą siebie - czemu nie? Spośród wielu rzeczy wygrzebałam biały i niebieski filc, białą kartkę papieru, nożyczki, ołówek, igłę, nici i kilka guzików. Na kartce nakreśliłam prosty wzór i wycięłam go. Potem według wzoru wycięłam poszczególne części z filcu. Zszyłam części i wypełniłam watą. Na koniec połączyłam wszystko w całość i przyszyłam guziki. I tak po godzinie nasz zajączek był gotowy!
I looked on my messy table and asked myself- why not? So, out of many different things I grabbed some white and blue sheets of felt, a piece of paper, scissors and a pencil. I also took a needle, thread, and a few buttons. I drew my simple project on the paper and cut it out. I cut my ideas out from felt. Then I saw some parts and stuffed some cotton wool inside. I fastened the buttons on to it and…. After one hour our bunny was finished!




sobota, 7 stycznia 2012

Szmaciane zabawki i sałatka z łososia/Rag toys and salmon salad


Witajcie!
Nie wiem jak u was, ale u nas pogoda jest bardzo kapryśna. Ostatnio wiało straszliwie i do tego padało. Wczoraj i dziś na dworze wiosna!
Welcome!
The weather here is horrible. It’s windy and it rained, but now Spring is outside.
Dziś chciałam wam pokazać kilka zaległości. Kilka szmacianych zabawek. Prosty krój, kilka dodatków a kolorowe tkaniny nadają im wyjątkowego charakteru. Chodząc do szkoły też ręcznie szyliśmy takie zabawki. Czasy u nas wtedy były ciężkie, więc często były to tkaniny pieluchowe, które ubarwialiśmy pisakami czy kredkami. Ale wspomnienia- cudowne!
I wanted to show you some things today. A few fabric toys. A simple design, a few decorations and colourful fabrics make them look very nice. We did toys like this at school. There weren’t many supplies in those days and we used simply fabrics and decorated them with felt-tips or crayons. But the memories are great!





Dziś chciałabym was również zaprosić na sałatkę z wędzonym łososiem. Sałatki ostatnio u nas tworzą się same z siebie. Czyli co w lodówce to i w sałatce. Wyszła nam przepyszna:
Kilka ugotowanych jajek na twardo kroimy drobno. Dodajemy kukurydze z puszki. W małe kawałeczki lub paseczki kroimy wędzonego łososia. Dwa lub trzy owoce kiwi także kroimy w małe kawałki i jeśli ktoś lubi może dodać pokrojoną cebulę. Mieszamy wszystko z majonezem i gotowe. My nie dodawaliśmy pieprzu i soli, ale oczywiście każdy ma własny gust i smak. Co do kiwi – łosoś wędzony niektórym wydaje się mdły. Nawet, jeśli robimy kanapki z łososiem warto położyć na niego plasterek kiwi.  Naprawdę kiwi i łosoś wspaniale się dopełniają.

Today I would like to invite you for a salmon salad. Salads at our house are usually made from anything we have. What’s in the fridge is what’s in the salad. It came out delicious:
Cut a few boiled eggs into small chunks. Add a tin of sweetcorn. Cut the smoked salmon into small chunks or strips. Two or three kiwi fruits cut into small pieces and you can add some onion if you like. Mix it all with mayonnaise and it’s ready. We didn’t add any salt or pepper, but you can according to your own liking. As for kiwi- it adds flavour to smoked salmon. If you’re making a smoked salmon sandwich, put a slice of kiwi on top. They really complement each other.

wtorek, 29 listopada 2011

Lalka/Doll

Ta szmaciana lalka życzy wam wspaniałego dnia!

This rag doll would like to say you: Have a lovely day!



czwartek, 3 listopada 2011

Szmaciana lalka/A rag doll

Witajcie dzisiaj w ten deszczowy dzień!
Wreszcie ją skończyłam! Szmacianą lale! Muszę to powiedzieć - szycie takich lalek jest łatwiejsze od szycia czy dziergania ubrań dla nich. Teraz zastanawiam się nad imieniem dla niej. Macie jakieś propozycje? Dziękuje wam za wszystkie komentarze i do następnego razu!

Welcome today, on this rainy day!
I've just finished it! The rag doll! I must say - sewing the doll is more easier than making clothes for them. Now I'm thinking of a name for this doll. Do you have any ideas? Thanks for your comments and see you next time.



środa, 10 sierpnia 2011

A może tak uszyć coś?/Maybe that's the way to sew?

Witajcie!
Miałam zapalenie płuc. Tak, dokładnie –w samym środku lata. Dziś czuję się już lepiej i wreszcie będę mogła pokazać wam to, co zrobiłam jeszcze przed chorobą. A dziś pochwalę się wam nową maszyną do szycia. Nie za drogą, w miarę prostą i dla mnie wystarczającą. Na starym Singerze próbowałam uszyć proste fartuszki kuchenne dla dzieci, ale praca z moją starą maszyną była męką. Tak też fartuszki zaczęłam na starej maszynie a skończyłam już na nowej.  A potem uszyłam żyrafę. Bardzo spodobała się mojej małej Zosi. W środek włożyłam taki specjalny dzwoneczek i za każdym razem kiedy poruszamy żyrafą ona delikatnie dzwoni. Takie szycie potrafi być bardzo przyjemną zabawą. I jeszcze jedno – w naszym domu zamieszkały papugi, a dokładnie papużki faliste. Ona i on. Czyli mam jakby dwoje dzieci więcej; cha,cha,cha!
Welcome!
I had pneumonia! Exactly in the middle of summer time. I feel better today and finally I can show you some of my crafts I made before my illness. I have a new sewing machine. It wasn’t too expensive. It is easy enough for me to sew with it. Using my old machine-Singer, I tried to make a few children’s aprons, but it wasn’t easy work, so I finished them on my new machine. Later on I sewed a rag giraffe. My little girl –Zosia- likes this giraffe. Inside of the toy there is a little bell. When we move the giraffe, she makes a sound. Sewing toys could be very fun. One more thing, we have two, lovely budgies at home. A girl and a boy. The budgies are like children so I can say I have two more children at home.




piątek, 7 maja 2010

Pani królik /Lady rabbit

Spójrzcie na mojego króliczka. Uszyłam go dla mojej średniej córki, która kocha wszelkie zabawki robione przeze mnie. Srodek zabawki wypełniłam zawartością starej antyalergicznej poduszki, co ułatwi jej pranie. Niestety, zabawki musimy prać dość często, gdyż moja córcia uwielbia je mieć zawsze blisko siebie, bez względu na miejsce, w którym się znajduje; w parku, w podróży ,w ogrodzie czy w kuchni...? Możecie sobie wyobrazić jak wyglądają po tygodniu takich przygód??? Mam starą maszynę do szycia i tak naprawdę jej nie lubię, bo nie pracuje tak, jakbym tego sobie życzyła, dlatego więcej szycia przy tym króliczku musiałam wykonać ręcznie. Dobrze, moi drodzy –czas by przedstawić wam panią królik. Oto ona.

Look at my rabbit. I sewed it for my middle girl; she loves the toys I make. I used different colours of cotton fabric. For the inside I used the contents of my old pillow so in the future it will be easier to wash. Unfortunately we need to wash the toys very often because my girl loves to take some of them everywhere with her; to the park, on a journey, in the garden, in the kitchen… Can you imagine what they look like after one week??? I have an old sewing machine and that I don’t really like. It doesn’t work very well and I had to make some things by hand. Ok guys –this is lady rabbit!

wtorek, 9 lutego 2010

Szmaciane lalki / Rag dolls

Przebiegłam wzrokiem po różnych blogach i zauważyłam jak wiele w nich jest pokazywanych ręcznie uszytych lalek. Są one bardzo ładne i już na pierwszy rzut oka widać, że stworzyły je utalentowane ręcę. Pamiętam moje szmaciane lalki z czasów dzieciństwa. Niestety nie mam ich utrwalonych na fotografiach, ale uwierzcie mi na słowo, nie były takie piękne jak te należące do blogowiczek. Moje lalki, gałganki czy kukiełki były najczęściej zrobione z wełny a najlepszą zabawę miałam głównie przy ich tworzeniu. Parę lat temu znów mnie coś podkusiło na podobne lalki i sporo ich wtedy uszyłam jako anioły na naszą choinkę. Większość prac wykonałam ręcznie. Były zrobione ze starych rajstop, waty, drutu i szmatek, z których uszyłam sukienki. Wełny użyłam do ozdobienia ich włosami. Drut pozwalał na ładne układanie rąk i nóg naszych bohaterek, zwłaszcza gdy miały przybrać formę siedzącą. Teraz pozostało ich tylko cztery a te nie wyglądają już tak dobrze jak przed laty, ale cały czas są bardzo lubiane przez moje córki, zwłaszcza przez Elunię, która często się nimi bawi. Kiedy tak na nie spoglądam, obiecuję sobie któregoś dnia zrobić nowe. Oby móc tylko na to znaleźć czas....

I just had a quick look at different blogs and I noticed many handmade dolls on some of them. They are lovely and they are made by very talented hands. I remember myself and my handmade dolls from my childhood. I don’t have any pictures of them but believe me; they were not as beautiful like the ones I saw. My dolls were made from wool and I really enjoyed making them. But a few years ago I made some dolls- angels for our own Christmas tree. I didn’t use a sewing machine, only my hands. They were made from old tights, cotton wool, wire, some fabric for the dresses, and wool for hair. The wire allows moving the angel’s hands and legs. I had lots of them and I gave many of them to my friends. We still have four of them. They don’t look as good as they did a few years ago, but my daughters like them. Elzbieta likes playing with them. When I look at them I promise myself to make some more one day. If I only had more time…