poniedziałek, 7 marca 2016

Dzisiaj będzie Szkocja, Harry i tort - taka smaczna mieszanka :)

Witajcie kochani!

Najpierw to nie miałam czasu, potem nie było mnie kilka dni, następnie wpadłam w wir obowiązków... i dziś uświadomiłam sobie, że lada moment minie miesiąc jak tu byłam po raz ostatni. W ciągu tego miesiąca przez mój ogród przemknęły wiosny i zimy regularnie zamieniając się ze sobą w swojej pogodowej robocie. Ale prace w ogrodzie już ruszyły. O nich opowiem innym razem....

Byłam też w Edinburghu - tam to dopiero było nam zimno i mokro. Nie powiem, Edinburgh ładne miasto, choć pora -nazwijmy ją - wietrzna (od wiatru) sikawica (od deszczu) - nie jest najlepszą porą na zwiedzanie tego miasta. Najpiękniej wygląda po zmroku. Tak, wieczorny spacer ulicami tego miasta jest niezapomnianym przeżyciem. Jest pięknie.



 
Na pewno wspominałam wam, że kocham dzieci, kocham pracować z dziećmi i tworzyć dla dzieci. Sama jestem takim dużym dzieckiem w skórze dorosłego człowieka. Naprawdę.  Pewnie dlatego będąc w tym szkockim  mieście najlepiej się czułam w Muzeum Dzieciństwa. Ileż tam było zabawek! Mam nadzieję, że kiedyś napiszę o tym więcej na moim drugim, bardzo zaniedbanym blogu o podróżach.

Dowiedziałam się od moich córek, że słynny "Harry Potter" autorstwa J.K.Rowling rozpoczął swoje książkowe życie właśnie w Edinburghu, w małej kawiarni, koło której przechodziliśmy codziennie. W ciągu dnia stały tutaj długie kolejki turystów. Wiedzieliście o tym? Bardzo intrygowało mnie pytanie, czemu akurat autorka pisała książkę w kawiarni? Moja najstarsza córka odpowiedziała: "Bo tam jest ciepło". Jako ciekawostkę wam napiszę, że podobnie robią studenci w Szkocji. Oszczędzając na ogrzewaniu w wynajętych domach, spędzają wiele godzin w ciepłych kawiarniach lub bibliotekach.
Ja nie czytałam książek o Harrym Potterze, ale wielokrotnie słyszałam różne, skrajne ze sobą opinie na ich temat.  Zdarzyło mi się oglądać dwie części filmowe, ale nawet nie pamiętam które. Moje starsze dzieci bardzo lubią Harrego. Uważają te lektury za wspaniałe książki przygodowe i usilnie namawiają mnie do przeczytania choć jednej części. Chyba im ulegnę. Jedna z moich córek wygrała nawet zorganizowany u niej w szkole konkurs wiedzy o Harrym Poterze.  Postanowiłam uszczęśliwić ją zakładką z Harrym Poterrem. Oto ona:


Jeszcze jedną miałam przygodę - słodką bardzo. Zdarza mi się robić ciasta na zamówienia, torty na ogół robię tylko na własne potrzeby. Jednej z moich córek robiłam w zeszłym roku tort o tematyce bajki "Kraina lodu" (Frozen), drugiej o tematyce sportowej i kilka innych. W tym roku, moja dobra znajoma poprosiła mnie o zrobienia dla jej syna tortu z Minionkiem. Nadzienie miało być  - my to tutaj nazywamy - polskie, czyli dobry krem lub bita śmietana (tutejsze torty są jak dla mnie bardzo ubogie w środku). Podjęłam się tego wyzwania. Strasznie to było stresujące, może dlatego, że pierwszy raz robiłam taki tort na zamówienie. Spędziłam nad nim sporo godzin, ale wyszedł chyba całkiem dobrze. Nadzienie o smaku truskawkowym, a na zewnątrz Minionek. Tylko... kilka włosków zapomniałam mu doczepić, zrobiłam to już po zrobieniu tego zdjęcia. Jak wam się podoba to dzieło? Ponoć było bardzo smaczne. Pozdrawiam wszystkich bardzo, bardzo serdecznie.

 
A to są wspomniane torty z zeszłego roku. Tylko takie zdjęcia robocze znalazłam.
 

 

4 komentarze:

  1. Wow ! to na temat torcików.
    Świetna zakładka , pewnie bardzo się spodobała, bo na temat ;-)
    Nie znam okolic o których piszesz,tym bardziej z przyjemnością poczytałam

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne zdjęcia :)
    Jestem zafascynowana Harrym - głównie ze względu na Snape'a (Alana Rickmana) - więc szczerze Ci polecam zarówno książkę, jak i filmy... Ksiązki pochłonęłam w sierpniu, w tym samym miesiącu cały cykl obejrzałam 4 razy :)

    OdpowiedzUsuń