niedziela, 27 października 2013

Z kropelką w tle

Witajcie niedzielnie!

Mamy dziś słońce! Lubię jesienne słońce. Dziś również wieje silny wiatr. Jakby wiatr uparł się by prędko ogołocić drzewa z liści. Pomyślcie- za dwa miesiące będziemy mieli święta Bożego Narodzenia. Czasami mi sie wydaje, że chwilę temu była Wielkanoc.

Jesień to czas nie tylko pięknych kolorów czy długich, ciemnych wieczorów, ale także okres uciążliwych przeziębień. My już pierwsze mamy za sobą, a wy? Oby ich było jak najmniej! U nas w domu leczenie przeziębienia odbywa sie na ogół w sposób naturalny: herbatka lipowa, mleko z miodem, sok malinowy i sok z cebuli. Sok z cebuli to prosta sprawa: obiera się cebule lub dwie, kroi, układa w słoiku i zasypuje cukrem. Potem wytwarzający się sok pijemy kilka razy dziennie. Czasami do słoika z cebulą i cukrem dokładam drobno posiekany zabęk czosnku. Niedawno odkryłam inny i naprawdę rewelacyjny przepis na syrop na przeziębienie. Polecam wam spróbować! W niedużym słoiku układamy plasterki obranej cytryny, dodajemy kawałek drobno pokrojonego lub startego na tarce imbiru i zalewamy to miodem, najlepiej lipowym. Miodu ma być tyle, by przykrył cytrynę. Po kilku godzinach, gdy cytryna puści sok, syrop jest już gotowy do picia. Naprawdę- uważam go za moje odkrycie tego roku, bo wyjątkowo szybko stawia na nogi i przynosi ulgę w przeziębieniu. Ale kochani -najlepiej nie chorujcie wcale!

Pomiędzy obowiązkami domowymi, a pracą czy innymi zajeciami mam w tym roku mniej czasu na robótkowanie. Ale nie znaczy to, że tak zupełnie nic nie robię. Jestem w trakcie tworzenia szydełkowej chusty i kiedy ją skończę - na pewno wam zaprezentuję. Powoli powstają też kartki świąteczne. Wiecie co, bardzo lubię je robić, zwłaszcza te haftowane. Dziś pokażę wam kilka z nich:

 
 
 
A teraz chwila dla mojego ogrodu. Czy uwierzycie mi, że mimo iż lada moment mamy listopad -mój ogród jest jeszcze letnio kolorowy. Wciąż kwitną kosmosy, a nawet lawenda. Na krzaku czerwienią się maliny, choć nie są już tak słodkie jak dwa miesiące temu. Kwitną róże, ale kwiaty są mniejsze. Swoje pięć minut w ogrodzie mają wszelkie rośliny jesienne: astry, marcinki itp. Ogromna forsycja wciąż  jest jeszcze zielona, ale myślę, że przebarwi się lada moment. U nas często pada deszcz, zwłaszcza w nocy. Rano, kiedy idę do ogrodu nie mogę nadziwić sie pięknu deszczowych kropel. Dziś  niektóre z nich chciałabym i wam pokazać. Życzę wam bardzo pięknej niedzieli!











1 komentarz:

  1. Pani Kasiu, przepiękne zdjęcia, nie wspominając o szydełkowych robótkach. Z przyjemnością będę zaglądała na Pani bloga. Zapraszam do siebie, ja dopiero startuję bo do szydełkowania wróciłam po latach. Pozdrawiam Kasia.http://jesiennesploty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń