piątek, 13 maja 2016

Jak maj to mniszek lekarski i kartka zainspirowana niebieskimi dzwoneczkami

Witajcie,

Naprawdę wcale, ale to wcale mnie nie dziwi, że mniszek lekarski, którego potocznie nazywamy mleczem ma tak wiele cennych właściwości leczniczych. Jestem przekonana, że każda roślina na świecie ma swoje własne cenne właściwości, tylko na odkrycie jeszcze wielu z nich świat będzie musiał poczekać. I tak przez lata badań i odkryć powstała niezła kolekcja tych "ziółek". Jak to się mówi? Zaraza, zaraz....już wiem: leki z Bożej apteki!

Przyznaję, że "majowe złoto", czyli mlecz, w tym roku w celach leczniczych zbieraliśmy po raz pierwszy w życiu. Akurat ostatnia niedziela była tak piękna, że nie tylko upajaliśmy się niebieskimi leśnymi dzwoneczkami, o których pisałam w poprzednim poście, ale w czystym i odludnym miejscu odkryliśmy łąkę pełną kwitnącego mniszka lekarskiego. Moje córki zabrały się do pracy z nieukrywaną ochotą, więc szybko uzbieraliśmy potrzebną ilość. Przepisów na  syropki, miody itp. z mniszka lekarskiego w internecie jest sporo, ale ja polecam wam zajrzeć tutaj i korzystać z darów Nieba, póki jeszcze są.

Nasz syrop wyszedł pyszny, może tylko powinien być gęściejszy, choć nie jestem tego pewna. I ja inaczej zakończyłam moją pracę nad syropem niż w przepisie podanym na stronie, której linka wam podałam: 
pasteryzowałam syropy jak najbardziej tradycyjnie, w garku z wodą około 20 minut. Jeszcze jedna uwaga: wybierając się na zbiory mniszka warto zabrać ze sobą butelkę wody. Oczywiście do picia też, ale przede wszystkim do szybkiego obmycia rąk, bo mniszek puszcza bardzo brudzący ręce sok. Jak sok porządnie zaschnie, to później zmycie go nie jest takie łatwe jakby się chciało. Można kwiaty zrywać w rękawiczkach. Ja jednak nie potrafię pracować w rękawiczkach. Ja naturę zawsze muszę czuć całą sobą.


A przy okazji zbierania tego cennego "łąkowego słońca", podglądaliśmy życie najmniejszych z najmniejszych, czyli stworzeń dla których nawet zwykłe dźbło trawy to całkiem wysoka wieża. 


Na koniec, muszę się wam przyznać, że wczoraj tworząc kartkę urodzinową dla mojej koleżanki z pracy (miłośniczki niebieskich dzwoneczków), wpadłam na pomysł wykorzystania własnego zdjęcia i przerobiłam je prostym programem do obróbki zdjęć na formę malowaną, zresztą moją ulubioną, czyli impresjonistyczną (uwielbiam impresjonizm). Jesteście ciekawi efektu?
 
Poniżej zdjęcie orginalne
 
A tutaj "mój impresjonizm"
 
 A kartka wygląda tak:
 
Kochani, korzystajcie z mniszka lekarskiego i życzę wam mnóstwa zachwytów majem!
 


4 komentarze:

  1. Wpadłam tu na chwileczkę :) , a siedzę prawie godzinę :)
    Czytam o mniszku, kusisz , kusisz , kusisz mnie
    Chyba zaraz wybiorę się na spacerek szukać mniszka.
    Dziękuję Ci za ten wpis i
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna inspiracja naturą i piorunujący efekt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natura to najlepsza muza! Dzięki kochana!

      Usuń