sobota, 7 maja 2011

Po przerwie/ After holidays

Witajcie, to ja! Wracam powoli do rzeczywistości!
Hi, it's me! I'm back!


Mam nadzieję, że mieliście wyjątkowo udane święta. Bardzo dziękuję za życzenia i e-maile z życzeniami. Ja byłam w Polsce! Cóż to był za intensywny czas! Nie byliśmy tam sami. Towarzyszyli nam nasi angielscy znajomi, dla których pobyt w Polsce był nowością. Pogoda nam dopisała w 100% i aż się wierzyć nie chce, że gdy tylko opuściliśmy nasz stary kraj, sypnęło w nim śniegiem. Brrr…

I hope you all had a very nice Easter. Thank you very much for the greetings and e-mails with good wishes. I was in Poland! We were not there alone. We were with our English friends, for whom visiting Poland was a novelty. The weather was 100% great. It’s hard to believe that it started snowing there as soon as we left!

Nie sposób opisać wszystkich wrażeń i miejsc. Ale tak w skrócie pokażę wam, jak spędzaliśmy nasz czas. W Niedzielę Palmową, w przerwach biegania pomiędzy kościelnymi ławkami Zosia machała palmą. W Wielkim Tygodniu nasza kruszyna zapoznała się z małymi kaczkami, a potem pewnie szukała ich w koszyczku ze święconką. A może szukała jajek, które malowały jej siostry? Nawiedzaliśmy kościoły i groby Pańskie. Byliśmy między innymi na Jasnej Górze. W święta Zosia miała dość kiełbasy i szyneczki, więc sięgnęła po suchy chleb i zajadała go z nieukrywanym smakiem.

It is impossible to describe all the sights and places. But just a glance will show you how we spent our time. On Palm Sunday Zosia waved a palm while running between church benches. During Holy Week, our little girl met three little ducks. She later looked for them in the Easter basket. Or maybe she was looking for eggs, painted by her sister? We visited churches and tombs. We were also at Jasna Gora. Over Easter, Zosia ate quite a lot of sausages and ham, so she reached for dry bread and ate it with undisguised relish.





W śmingus-dyngus dziewczyny „wystrzelały” mnóstwo wodnej amunicji.
During “Smingus-Dyngus” (a polish tradition on Easter Monday during which people splash water on each other throughout the day), the girls shot a lot of water ammunition.

Zapoznaliśmy się z jegomościem turkuciem podjadkiem i dokładnie go sobie obejrzeliśmy.
Niesamowite, ile takie stworzenie potrafi wyrządzić szkód w ogrodach.
We met an interesting garden pest and we carefully observed it. Amazing, how such a creature can cause so much damage to gardens.

Wieczorami słuchaliśmy żabich, głośnych, ale cudownych koncertów. Czasami trudno było zasnąć…
There were beautiful and loud frog concerts in the evenings. Sometimes it was hard to sleep...

Zwiedzaliśmy niemiecki obóz koncentracyjny w Oświęcimiu i Brzezince. Straszne miejsce, jedno z wielu takich w Europie. Trudna lekcja historii i próba przekazania najstarszemu dziecku i gościom prawdę o faszystowskich Niemcach.
We visited a German concentration camp at Auschwitz and Birkenau. Horrible place, one of many such in Europe. A difficult lesson of history and an attempt to show the truth about the Nazi Germans to my eldest child and guests.

Po drodze do kopalni soli w Wieliczce zahaczyliśmy o Wadowice. To była porażka. Chcieliśmy by nasi goście poznali to cudne miasteczko, w którym urodził się Karol Wojtyła. Wiedzieliśmy, że muzeum jest w remoncie, ale nie spodziewaliśmy się, że na kilka dni przed beatyfikacją, cały ryneczek będzie aż tak rozkopany! Wstyd!
Kopalnia soli w Wieliczce zawsze zachwycała i tak jest do dziś.
On the way to the Wieliczka salt mine we visited Wadowice, the birth place of pope John Paul II.
The Wieliczka Salt Mine was always beautiful, just like that day.


Kraków. Kraków- co tu dużo pisać- jest piękny. Ja zawsze czuję się tam dobrze. Może dlatego, że właśnie tam czuję zapach historii, która mnie tak fascynuje. Nasi goście byli oczarowani! Kościół Mariacki, Sukiennice, komnaty na Wawelu (mieliśmy przemiła panią przewodnik) i wiele innych…. W Sukiennicach mogłabym spędzać godziny podziwiając te wszystkie cuda. Cuda widoczne były też na ulicach. Moje dziewczyny zwiedzały również stragany. Ceny napojów w kawiarenkach na Starym Rynku dosłownie londyńskie. A Smok Wawelski zachwyca dzieci, choć zieje ogniem zdecydowanie za krótko i za rzadko.
Cracow. Cracow - what can I say - it is beautiful. I always feel wonderful there, maybe because it is so full of fascinating history. Our guests were enchanted! St. Mary's Church and Sukiennice, the Wawel chambers (we had a lovely guide) and many others.... I could spend hours in Sukiennice admiring all these handmade things. There were lots of them on the streets too. My girls also visited the stalls. The drinks prices in cafes in the old market were so just like in London. The Wawel Dragon delights children, although he breathes fire too short and too seldom.





Od Krakowa do Częstochowy spędziliśmy miłe chwile na Jurze. Widoki cudne.

Going from Krakow to Czestochowa we spent a nice time in Jura. Wonderful views.





Jasna Góra również podobała się naszym gościom i byli zdumieni ilością osób modlących się do Czarnej Madonny. A w przerwach spacerowaliśmy, graliśmy w różne gry i jedliśmy kiełbaskę.
Jasna Gora also impressed our guests and they were amazed at the number of people who pray to the Black Madonna. We walked, we played games and ate sausages.



W tym czasie mogłam zachwycać się wieloma przesyłkami, które do mnie dotarły. Oto przesyłką od Przyjaźni pasjami pisanej, która do mnie przyszła w ramach wymiany książkowej zorganizowanej przez Sabinkę. Bardzo dziękuję za paczuszkę.
At that time, I could admire the many items that have been sent to me. Here some gifts from Przyjaźni pasjami pisanej which came to me in an exchange of books organized by Sabinka. Thank you for the parcel.


Inne cuda, które mogłam wreszcie dotknąć i podziwiać pochodzą od Bożenki. To moje wygrane candy. Frywolitkowa biżuteria, kartki i dodatki, które mają mnie zachęcić do spróbowania sił w kartkach, bardzo mi się podobają. Dziękuję jeszcze raz- jesteś bardzo utalentowana Bożenko!
Other things that I could touch and admire come from Bożenka. That's the candy I won. Tatted jewelry, cards and accessories that have encouraged me to try my hand at making cards. I like them very much. Thank you again-you're very talented, Bożenka!

Otrzymałam też inne przesyłki i bardzo za nie dziękuję. Cudem wróciliśmy do domu. Mieliśmy bardzo obładowany samochód. Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że samych książek było ze 100 kilo. Wykupiłam cały antykwariat –cha,cha,cha…. I trochę Empika.
I received other parcels as well, thank you for the all of them. Miraculously, we got home. We had a heavily laden car. Just the books on their own weighed about 100kg, no exaggeration. I bought half of the antique book shop - ha, ha, ha .... And some empik (bookshop).

To chyba tyle na dziś…. Starałam się pisać jak najkrócej…. Pozdrawiam was serdecznie i może lada chwila wrócę wreszcie do świata artystyczno-robótkowego!
I think this is all for today. I tried to keep it as short as possible .... I greet you warmly, and I may return at any moment finally back to the world of arts and crafts!

16 komentarzy:

  1. O rety ,ale wspaniała wycieczka objazdowa i to tak blisko mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wycieczka pierwsza klasa:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie że tak sympatycznie spędziłaś ten czas.Znajomym napewno pozostaną bardzo miłe wspomnienia.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozwiedzałaś troszkę..Pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo udane święta miałaś;no i te wyjazdy w różne zakątki Polski:)super!

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że pobyt w Polsce miałaś udany. Pięknie o tym napisałaś. A ja tak samo jak Zosia uważam, że wiele jest smakołyków, ale chleb jest zawsze najsmaczniejszy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieki! Rzeczywiscie, wyjazd udany i bardzo zajety! To taka moja "wada". Ja zawsze wszedzie chce jak najwiecej zobaczyc i poznac. Wszedzie, gdzie jedziemy moja rodzina ma ze mna przechlapane. Juz przed wyjazdem zaczynaja licytowac, w ile nowych miejsc pojedziemy.... Nasi angielscy przyjaciele nie miesli czasu na nude i tak im sie podobalo, ze jak nic pojada do Polski jeszcze raz....Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Kasiu po powrocie:)) Już się za Tobą stęskniłam.
    Super, że tak Wam się udała ta wyprawa do Polski, no i że znajomym się spodobało.
    Pozdrawiam, Agata.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widze,ze super swieta mieliscie:))i bardzo sktywne:)))
    Pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
  10. Szlak Papieski to piękna trasa wycieczkowa.Cieszę się że upominki z candy się podobają,zapraszam ponownie,niebawem na pewno znów coś wymyślę żeby podzielić się z innymi moimi wytworami.Dziękuję za miłe słowa...Pozdrawiam ciepło.Bożena.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super Kasieńko że miałaś tak cudowne święta!!!moje w tym roku bardzo smutne(odszedł mój kolega w Dzień Zmartwychwstania w pierwszy dzień świąt mój ukochany dziadek)a zarazem bardzo uczące takiej ludzkiej pokory....pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, od razu widać, że urlop był niezwykle udany! Świetne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście, pobyt w Polsce miałaś bardzo intensywny a zarazem niezwykle owocny.

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam jednocześnie na moje blogowe CANDY - Jagodzianka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem pełen podziwu, wspaniała wycieczka. Po dłuższej przerwie zawsze miło jest zawitać do Ojczyzny. Mi udało się to zrobić przez zeszły weekend, bo Święta to dla nas bardzo pracowity czas. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziekuje wam bardzo za tak mile komentarze!

    Andziu- bardzo mi przykro, rzeczywiscie dla Ciebie te swieta mialy zupelnie inny, ciemniejszy jakby blask....a moze nam, zwyklym smiertelnikom tylko tak sie wydaje? Z drugiej jednak strony Zmartwychwstanie Panskie to znak, ze zycie nie konczy sie wraz ze smiercia, tylko nam czasami tak trudno glebiej w to wniknac.... Andziu, zycie toczy sie dalej. Glowa do góry!

    Jakubie, tak....zdaje sobie sprawe, ze dla Ciebie to byl bardzo pracowity okres. Mam nadzieje, ze weekend w Polsce byl udany!

    Pozdrawiam wszystkich!

    OdpowiedzUsuń