poniedziałek, 28 grudnia 2009

Zamieszkać w bajce czyli akrylem malowane (To live in a fairy tale – painted by acrylics)

Dawno temu, gdy mieszkaliśmy w naszym niedużym mieszkaniu, mała dziewczynka o imieniu Gabrysia postanowiła pokolorować swój świat. Chwyciła kredki i wymalowała nimi ściany swojego pokoju w nieczytelne dla dorosłego oka plamy. Niestety rodzice małej artystki nie zrozumieli jej sztuki. Mama chwyciła za pędzle oraz farby i tak malarski debiut dziecka został zastąpiony grzybkami, uśmiechającymi się ślimakami, kolorowymi kwiatkami i ptaszkami. Na szczęście Gabrysi  to się bardzo spodobało i tylko pozostaje żałować, że to akurat nie zostało utrwalone za papierze fotograficznym.

Once upon a time, when we lived in a small flat, a little girl called Gabriela decided to colour in her world. She grabbed some crayons and drew all over the walls of her room, patterns impossible to appreciate for adults. Unfortunately, her parents did not understand her art. Mum got some paintbrushes and paints and so mushrooms, smiley snails, bright flowers, and birds covered up the little artist’s drawings. Fortunately, Gabriela loved this so much that it is such a shame that there is not a photo of these paintings.

Po jakimś czasie przyszedł czas na remont, ale pomysł pokolorowania ścian w dziecięcym pokoju narodził się ponownie. Sufit i część ścian pokryła śliczna żółć, a dolna część pokoju zamieniła się w niebieskie i falujące głębie oceanu. Na tym tle moje pędzle namalowały delfina oraz Kubusia Puchatka pływającego z prosiaczkiem w tęczowej parasolce. Tyle tylko zdążyłam, bo zaraz na drugi dzień pojechałam do szpitala, a z niego wróciłam ze śliczną malutką Elunią. Elżunia rosła zdrowo i pewnego dnia odezwały się w niej te same geny co wcześniej w Gabrysi, więc chwyciła kredkę, wpakowała się na biurko i machnęła swoje unikalne dzieło na ścianie. Ponownie chwyciłam za pędzel i farby i tak nad biurkiem pojawiły się modne wówczas Diddle. Dzieci były zachwycone. Żal było się wyprowadzać od tych malunków…. Zrobiłam na pamiątkę kilka zdjęć.

After a while, the time came to redecorate, but the idea of colouring the walls in the child’s room was reborn. The ceiling and the upper half of the walls were yellow and the bottom half of the walls changed to the blue waves of the ocean. On this background, my brushes painted a dolphin and Winnie the Pooh with his friend Piglet swimming in a multicoloured umbrella. I only managed to paint this much, because the next day I went to hospital and I came back with our pretty little Elzbieta. Elzbieta grew healthily and one day she got the same idea as Gabriela did. She grabbed some crayons climbed onto the desk and painted her own work of art on the wall. Again, I got my paintbrushes and paints and so the Diddlina covered her art, which was popular at the time. The children were amazed. It was a pity to have to move home, but we took some pictures.





W tym roku nasz dom błagał o remont. Spełniliśmy jego prośbę i zrobiliśmy remont. Ale skupmy się na malunkach ściennych i pozostańmy w Eli pokoju. To bardzo słoneczny pokój, dlatego mieliśmy odwagę ulec prośbom naszej córki co do kolorystyki. Wykleiliśmy ściany i sufity specjalną białą tapetą, bardzo tutaj popularną, dostępną w różnych wzorach, tuszującą mankamenty ścian i nadającą się do wielokrotnego malowania. Świetna sprawa te tapety. Sufit i górna część ścian została pomalowana na niebiesko a dolna część zamieniła się w soczysto zielone pagórki. Takie fantazyjne tło. Potem już ściany należały tylko do mnie. Chwyciłam za pędzle i akryle. Uwielbiam akryle. Są takie łatwe w użyciu i dają tak wiele możliwości. Jedyne w zasadzie o czym trzeba pamiętać to o tym, by nie pozwolić by farba wyschła na pędzlu, bo wtedy pędzle można jedynie wyrzucić.

This year, the house almost begged for redecorating. We redecorated everything, but let us just concentrate on Elzbieta’s bedroom walls. It is a very sunny room, so we let our daughter choose the colours. We covered the walls and ceiling in white wallpaper, very popular here, available in lots of patterns and perfect for painting on many times. The ceiling and the top half of the walls were painted sky blue and the bottom half of the walls were green hills. A very fancy background. Then the walls belonged to me. I grabbed my paintbrushes and my acrylic paints. I love acrylic paints. They are so easy to use and can be used in so many different ways. The only thing you have to remember is not to let the paint dry on the paintbrush, because if you do, the paintbrushes have to be thrown away.

Wyszukałam w kolorowankach i książkach dla dzieci różne wzory . I tak dzień za dniem kopiowałam to i owo na ścianę, czasami coś tylko zmieniając, powoli zamieniając Eli pokój w bajkowy, kolorowy świat. Ela była oczarowana. Gdy skończyłam, spakowałam się i pojechałam do szpitala, z którego wróciłam ze śliczną malutką Zosią. Teraz, kiedy czasami Zosia przygląda się wszystkim wymalowanym stworkom, ja się zastanawiam, kiedy chwyci za kredkę i… no wiecie co zrobi. Ot, taka rodzinna tradycja.

I searched for different things to paint in colouring books and books for children. Day after day, I copied these onto the wall only sometimes changing something, and Elzbieta’s room slowly transformed into a colourful, fairy tale world. Elzbieta was enchanted. When I finished, I packed my bags and went to hospital. I came back with pretty little Zosia. Now, when Zosia looks at all the painted animals, I wonder when she will grab her crayons and… well you know what. Like a family tradition.


 









1 komentarz:

  1. Jestem fanką tych Twoich bajkowych malunków:) Tych z Diddlami jeszcze nie widziałam - są śliczne!
    Swoją drogą to fajny patent - zaczynasz pięknie sobie malować po ścianach, a później nagle jedziesz do szpitala i wracasz z kolejną śliczną córeczką - może ja też tak spróbuję? A nuż zadziała;) Agata

    OdpowiedzUsuń