sobota, 2 stycznia 2010

Stoliczku nakryj się!/Table, be full!

Jeśli ktokolwiek kiedyś zapytałby mnie, który mebel w moim domu jest dla mnie najważniejszy, to pewnie odpowiedziałabym, że łóżko i stół. Łóżko to cudowne miejsce do odpoczynku oraz regeneracji organizmu bo chyba każdy człowiek wie, że spanie jest nam tak samo potrzebne do zdrowego funkcjonowania jak powietrze, woda czy jedzenie.

If anyone asked me what piece of furniture is the most important in my house, I would probably say that it is either the bed and the table. The bed is a wonderful place to rest and everyone knows that sleep is very important for our bodies to function properly, just like water and food.

Jeśli już o jedzeniu wspomniałam to niewątpliwie drugim meblem będzie stół. Wokół tego naszego, ustawionego w kuchni koncentruje się całe nasze rodzinne życie i nie sposób wymienić tego wszystkiego co się już na tym stole wyprawiało; przyrządzanie i spożywanie jedzenia, malowanie, wycinanie, szycie, odrabianie lekcji, pisanie…. itd.

Talking of food, the second piece of important furniture is the table. Our kitchen table is the centre of our family life and it is hard to name all the things that we have already done on it: cooking, painting, cutting, sewing, homework, writing, etc.

Odkąd pamiętam stół miał swoje szczególne miejsce w moim życiu, bo to właśnie pod stołem jako dziecko urządzałam dom dla lalek i misiów, pod stołem czaił się na smakołyki mój pies patrząc błagalnie w moje oczy lub liżąc po nogach, tam też parkowały plastykowe samochodziki oraz znajdował się wyjątkowy sklep, w którym płaciło się pieniędzmi wyciętymi z papieru. A i teraz moje dzieci pod stołami często wynajdują same skarby; zaginione kapcie, długopisy, misie ….

As long as I remember, the table was a very important object in my life. When I was little, under the table I organised a house for my dolls and teddies and that’s where my dog asked for treats by looking into my eyes pleadingly or by licking my ankles, and that’s also where plastic cars found a parking space and that’s where there was a shop with things that were paid for by money cut out of paper. Now, my children find little treasures under there – lost slippers, pens, teddies…

Stół w salonie to miejsce chwilowego wytchnienia lub rozmów z przyjaciółmi, którzy czasami wpadną na kawę. Właśnie dla tego stołu, znudzona korkowymi podstawkami, wyszydełkowałam pomarańczowe podstawki pod kubki, szklanki i filiżanki. Bardzo pasują do tego wnętrza. Zrobiłam ich osiem plus jedną większą pod dzbanek. Jeśli komuś z was się podobają i zapragnie zrobić podobne to zamieszczam wzór z którego korzystałam. Ja nie zrobiłam trzech ostatnich rzędów, bo całość robiłam grubszą nicią i już wydawały mi się za duże, więc ciut zmieniłam ostatni rządek i wyszło co widać. Na koniec dobrze nakrochmaliłam. Zapewniam was –robi się to szybko i łatwo, więc jedyne co mogę powiedzieć na koniec to tylko to, że POLECAM!

The living-room table is the place where you can relax or chat with friends that come over for coffee. I was bored with plain cork mug mats, so I made new orange crochet ones. They match the room. I made eight and a bigger one too for a jug. If anyone likes them and wants to make ones similar, here is the design. I did not make the last three rows, because the thread I used to make them was a little thick and the mats seemed big enough without them. When I finished, I starched them well. Believe me, they are quick and easy to make so I really recommend trying!




2 komentarze:

  1. Swietne, Kasiu!

    OdpowiedzUsuń
  2. oj bez stołu nie da rady! wiem cos o tym! podobnie jak bez akcesoriów herbaciano-kawowych! u mnie, to podstawa! bez nich nie przejdzie :P

    OdpowiedzUsuń