sobota, 9 stycznia 2010

Szydełkowa sukienka i kocyk. Crochet dress and blanket.

Dziś dosięgło mnie szydełkowe wspomnienie z okresu mojej trudnej ciąży, bo właśnie oczekując naszego kochanego trzeciego dziecka, chwyciłam za szydełko, włóczkę i mój kolejny magiczny zeszyt  z  szydełkowymi wzorami spisanymi skądś tam w przeszłości lub wymyślonymi przeze mnie i "wyczarowałam" sukienkę do chrztu. Górę zrobiłam najprostszym ściegiem na drutach a rękawy i cały długi dół szydełkiem. Kołnierzyk wykończyłam bez jakiegokolwiek wzoru, ot tak, z rozmachu. Na koniec dodałam tu i ówdzie różowe kokardki, bo wiedziałam, że jest to sukienka dla dziewczynki. Ale jakby Bóg zmienił zdanie, miałam w zapasie również niebieskie wstążeczki i…. chyba te niebieskie kokardki zużyjemy do zupełnie innych rzeczy. Jak dla mnie wyszło dobrze i nasza Zosia w dniu swojego chrztu wyglądała jak aniołek. Proszę, oto nasza modelka Zosia i jej sukienka.

Today I remembered some of my crochet memories, from the time of my pregnancy when whilst waiting for the arrival of my third child, I got my crochet hook, some wool, and my magical book of crochet patterns and “conjured up” the christening dress. The top bit of it was made using the simplest knitting pattern and the bottom was made using crochet. I did not use a pattern for the collar. I sewn on pink bows here and there, because I knew it was a dress for a girl. However, if God had changed his mind, I had bought blue bows just in case… but I will probably use them for something else. I think it looked good and Zosia looked like an angel. Here is my model Zosia and her dress.




A tutaj zeskanowałam motyw tej sukieneczki, może komuś z was się przyda do kolekcji? Naprawdę starałam się go przekazać jak najbardziej czytelnie i zrozumiale.

Here I scanned the crochet pattern for that dress, maybe some of you will add it to your collection? I tried to put it as simply and easily as possible.



Kiedy wydawało się, że już wszystko jest gotowe na chrzest, nagle oświeciło nas, że Zosia do swojej pięknej poduszki nie ma kocyka czy tak zwanej kapki. Wieczorami, pomiędzy karmieniami i przewijaniem naszej królewny robiłam kapkę. Wyszła tak;

I thought we had everything ready for Zosia’s christening, but we realised that Zosia did not have a blanket to match her lovely pillow. And so in the evenings and in between feedings I made a blanket. This is what it looks like:



Wybrałam prosty wzór by było szybciej i wydaje mi się, że to był dobry wybór. Jeśli się wam podoba, to zamieszczam go tutaj poniżej.

I chose a very simple pattern so that it was quicker and I think it was a very good choice. If you like it, I am putting it under here.



O falbanki nie pytajcie, bo takie wykończenia na ogół robię z głowy, z tego co mi w danej chwili myśl podpowie. Uwierzcie mi, może to brak pokory i z pewnością powinnam się wstydzić ale jak spojrzałam na naszą dziecinę to byłam naprawdę z siebie dumna. Warto było się pomęczyć i stworzyć coś oryginalnego i jedynego w swoim rodzaju.

Do not ask about the frills on the edges, because I usually do these things as I think of them. This may not be very modest, but when I looked at my Zosia in that dress, I felt proud of myself. It was worth it to make a dress so original and one of a kind.

5 komentarzy:

  1. Thanks for visiting my blog! What a precious baby. And your dress and blanket are just beautiful! Thanks for sharing.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo sie ciesze,ze znalazlam tego bloga.A sukienka jest wprost wymarzona dla naszej krolewny dziekuje i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładny kocyk....
    Jak doczekam się bratanka lub bratanicy to na pewno dostanie ode mnie taki kocyk.... :):):) Strona oczywiście do zakładek:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super kapka, pozwol ze wykorzystam wzorek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cudnie:):)) oczywiscie juz wydrukowalam zarowno fotke kocyka jak i wzor:):)) moje dzidzi urodzi sie pod koniec lipca wiec bede potrzebowac wlasnie takiej lekkiej narzutki:)

    OdpowiedzUsuń